06 stycznia 2022
“You
05 listopada 2021
Pora

Artykuły z tej kategorii

Poznaliśmy się z Adamem całkiem przypadkiem. Po prostu napisaliśmy się na ten sam rejs. Cherbourg-Brest . Przepiękny opal, s'y Mokotów i fascynująca pani kapitan. Piękne trasa.

 

Załogą zabrała się na miejscu wcześniej,  mój transport składał się tak, że byłem ostatnia, późnym wieczorem. Jak to ja, wiedząc, że wypłyniemy jutro, chciałam zwiedzić miasto jeszcze tej nocy. Nikt nie chciał ze mną iść poza nim. Oto Adam. Człowiek z którym po 20minutach znajomości wspinałam się na rusztowania budynków Cherbourgu i rozmawiałam jak ze starym przyjacielem. Momentalne złapaliśmy wspólne flow i od tego czasu staliśmy się prawie nierozłączni. Tego samego lata, pod koniec wakacji, podczas rejsu po Bałtyku po raz chyba kolejny zagaił o temacie "setek" Brat mu ciągle o nich opowiadał. Widział na targach jedną. To mała, zaledwie 5-cio metrowa łódka do samodzielnej budowy, że sklejki. I na nich właśnie są regaty przez Atlantyk, w 2020 roku.

Mi się marzyła wolność.  Posiadanie własnego jachtu na którym mogę pływać gdzie tylko zechcę, kiedy chce, z kim chce… I jest mój, jeden jedyny, wyjątkowy, do dbania.

Ale mam dopiero 20 lat, perspektywa zakupu jest bardzo daleka, nierealna, ale w sumie czemu by nie zbudować. Nie mam zielonego pojęcia o budowie czegokolwiek, nawet nie miałam wiele do czynienia z pracami remontowymi, a co dopiero budowa takiego jachtu, ale...

Ja nie wiem naprawdę co ja wtedy myślałam! I  tak trzeba to wszystko podsumować. Nie jestem pewna, ale wydaje Mi się, że nigdy wcześniej nie trzymałam wkrętarki w rękach. 

Marzenia jednak były wielkie, a perspektywy magiczne, wspaniałe.

"Okej, zróbmy to," 

No i raz postanowione, tak zaczęliśmy działać. Powolutku. Jak ślimaki.  Najpierw decyzja. Pół roku później zakup planów. Wtedy delikatnie zamarłam. Patrząc na parę arkuszy papieru na bazie których miał powstać mój jacht. Pół roku później poznałam Rafała.  Brata Adama, trzecie ogniwo teamu 3x100. Kupiliśmy pierwsze materiały. Tylko dzięki chłopakom cokolwiek ruszyło, ja nie miałabym pojęcia jak się za to wszystko zabrać. 

Pierwszą bazą startową był garaż na warszawskich Bielanach.  Taki zwykły,  gdzie normalnie mama chłopaków trzymała swój samochód. Na jakiś czas zgodziła się do udostępnić. Tam powstały wręgi, pierwsze elementy konstrukcyjne szkieletu naszych przyszłych, oceanicznych bolidów

Potem przenieśliśmy się do klubu w Jadwisinie, nad zegrzem. Do hangaru, który w lecie stoi pusty, kiedy to większość łódek jest na wodzie. 

Później jeszcze przenieśliśmy się do Warszawskiego Klubu Wodniaków na warszawskim Wawrze, gdzie zostaliśmy na dłużej. Na stałe/

Proces budowy będę powoli przybliżać i opisywać w oddzielnych artykułach  ;) 

Rafał opuścił szeregi teamu jeszcze w pierwszej połowie 2020 roku. Wyemigrował z dziewczyną do Szwecji, gdzie zaczął pracować jako szkutnik. Zabrał tam też skorupę swojej łódki z zamiarem jej potencjalnego skończenia. 

Dalej zaczęliśmy działać z Adamem we dwoje. 

Skończyliśmy łódki, zwodowaliśmy je na Bałtyku.

Nasze drogi rozeszły się w Lizbonie, gdzie Adam zdecydował się powrócić do regat, ja za to zaczęłam swoją wielką przygodę jako samotna żeglarska na mikroskopijnej różowej łódce. 

     

 

 

 

3x100 sailing

09 grudnia 2021

Wspierają mnie:

 

 

Spo​​​​​​​nsorzy:

    

 

Partnerzy: